Szłam lasem.Była piękna noc z księżycem w pierwszej
fazie.Wszystko odbijało się od strumyka,zwłaszcza światło z gwiazd.Dawało to
wyjątkową atmosferę.To było nieznane mi miejsce-dopiero tu dołączyłam.Przed
chwilą zostałam nowym członkiem tej watahy.Nie czułam się tutaj dosyć
komfortowo.Otaczały mnie nowe zapachy,nowe widoki,nowe miejsce,a przede
wszystkim nowe życie i nowa rodzina.Usłyszałam szelest.
-Ktoś
ty?-Spytałam niepewnie.Miałam nadzieję,że na nikogo się nie natknę.(Ktoś?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz