niedziela, 23 listopada 2014

Od Miss

Przechodziłam sama przez Las nocy. Myślałam o mojej zmarłej rodzinie. Była ona dla mnie bardzo bliska. Idąc coraz wolniejszym krokiem płakałam. Nie wiem w jaki sposób doszłam do Wodospadu Smutku. Tam usiadłam i zawyłam z bólu. Moje wycie przerwał mały piskliwy głosik:
-Tu się próbuje spać...
-Oj przepraszam... -Rozejrzałam się dookoła i nikogo nie zauważyłam.
-Jestem tutaj! -Odwróciłam głowę o 90 stopni i zobaczyłam małą podskakującą mysz w czerwonej chustce. -Skoro i tak już nie zasnę to możemy porozmawiać.
Niespodziewanie gryzoń zaczął wdrapywać się na mnie i po chwili był już na moim ramieniu.
-Mam na imię Jack. -Uśmiechnęła się mysz. - A ty jak się zwiesz?
-A czy to ważne? -Opuściłam głowę.
-Tak! Dla mnie tak! -Tupnął nóżką.
-No dobrze. Jestem Miss.
-Dlaczego panienka jest smutna? -Zapytał z wyszczerzonymi jedynkami.
-Straciłam niedawno wiele ukochanych osób... -Pojedyncza łezka wypłynęła mi z oka.
-A mi się zdawało, że partnera można mieć tylko jednego.
-Rodzinę...
-A no tak. Na partnera to już chyba jesteś za stara...
-Wiesz co? - Starłam łzy. - Polubiłam cię. Chcesz mi towarzyszyć?
-Starej pannie z kotami? A czemu nie. -Uśmiechnął się głupkowato Jack.
-Tylko bez kotów. -Próbowałam i ja wykrzywić pysk w coś w rodzaju uśmiechu.
-Jeszcze lepiej.
-To pokarzę ci gdzie będziesz od teraz mieszkał.
Poszłam w stronę swojej jaskini. Jack od razu wziął się do roboty i poprzestawiał mi kilka rzeczy.
-Tak wygląda o wiele lepiej. -Powiedział zacierając rączki od roboty.
-Zgadzam się.
I tak od tego czasu ja i Jack zostaliśmy świetnymi przyjaciółmi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy