wtorek, 18 listopada 2014

Od Miss

Byłam cała we krwi. Biegłam... Uciekałam przez zabójcą mojej rodziny. Bardzo się bałam, ale wiedziałam, że mnie złapie. Czułam już na karku jego zimny, bezduszny oddech. Odwróciłam się. Nikogo za mną nie było. Widocznie go zgubiłam. Na pewno go zgubiłam. A ten wiatr na moich plecach to tylko zimny powiew wiatru. Ucieszyłam się, zaśmiałam ale potem sama walnęłam się z pięści w pysk. Na śnieg kapały pojedyncze kropelki krwi.
-Nie. Miss... -Jak nigdy nie mówiłam do siebie, tak odtąd zaczęłam. - On na pewno jeszcze się pojawi. Może nie teraz. Może nie jutro. Ale kiedyś na pewno. Nie możesz się śmiać, dopóty jego zimne serce nie zostanie wyrwane z klatki piersiowej. Nie dokonasz tego, śmiejąc się, albo działając w pojedynkę. Skoro zabił bez problemu mojego ojca, dowódcę zabójców, to co by zrobił ze mną?
Chodziłam bez celu po czyichś terenach. W końcu zauważyłam jakąś rzekę i postanowiłam się w niej umyć. Jednak gdy podeszłam bliżej, była tam półprzezroczysta wadera, która łkała i wyła. 
-Co się stało? - Zapytałam z troską. 
-Straciłam kogoś... -Załkała. - bardzo dla mnie ważnego...
-Nie bój się. Ja też. I to dokładnie kilkanaście minut temu. -Próbowałam się uśmiechnąć. - A tobie kiedy ktoś zginął?
-Dwieście lat temu... -Zawyła.
Zamilknęłam na chwilę. Dwieście lat temu?! Starucha...
-Należysz do jakiejś watahy? -Zapytała niespodziewanie.
-Nie.
-Mam dla ciebie plan. Masz stworzyć watahę. Będziesz wtedy Alfą i pomścisz twoich bliskich.- Nagle wadera wyczarowała mapę i obrysowała pazurem dokąd są wolne tereny. -To twoje tereny. Wataha ma nosić nazwę Wataha Tajemnicy. 
I tak zaczęła się moja historia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy