-Nie. Miss... -Jak nigdy nie mówiłam do siebie, tak odtąd zaczęłam. - On na pewno jeszcze się pojawi. Może nie teraz. Może nie jutro. Ale kiedyś na pewno. Nie możesz się śmiać, dopóty jego zimne serce nie zostanie wyrwane z klatki piersiowej. Nie dokonasz tego, śmiejąc się, albo działając w pojedynkę. Skoro zabił bez problemu mojego ojca, dowódcę zabójców, to co by zrobił ze mną?
Chodziłam bez celu po czyichś terenach. W końcu zauważyłam jakąś rzekę i postanowiłam się w niej umyć. Jednak gdy podeszłam bliżej, była tam półprzezroczysta wadera, która łkała i wyła.
-Co się stało? - Zapytałam z troską.
-Straciłam kogoś... -Załkała. - bardzo dla mnie ważnego...
-Nie bój się. Ja też. I to dokładnie kilkanaście minut temu. -Próbowałam się uśmiechnąć. - A tobie kiedy ktoś zginął?
-Dwieście lat temu... -Zawyła.
-Dwieście lat temu... -Zawyła.
Zamilknęłam na chwilę. Dwieście lat temu?! Starucha...
-Należysz do jakiejś watahy? -Zapytała niespodziewanie.
-Nie.
-Mam dla ciebie plan. Masz stworzyć watahę. Będziesz wtedy Alfą i pomścisz twoich bliskich.- Nagle wadera wyczarowała mapę i obrysowała pazurem dokąd są wolne tereny. -To twoje tereny. Wataha ma nosić nazwę Wataha Tajemnicy.
I tak zaczęła się moja historia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz