Chodziłem sobie po obcych terenach. Nie obchodziło mnie nic,
ani nikt. Chciałem się gdzieś przyłączyć, bo od dawna odczuwałem samotność.
Większą niż tą „znośną”, którą zawsze odczuwałem. To pustka po utracie
najbliższych. Po mojej ukochanej Lisie.
Nagle zauważyłem czyjąś sylwetkę wśród mgły. Nie mogłem zobaczyć czy to
wadera, czy basior. Chcąc go ominąć stałem się cieniem. Prawie przemknąłem obok
wilka, ale ustał na mnie.
-Puść mnie! –Krzyknąłem w cieniowej formie. Była to brązowa wadera z kołczanem wypełnionym strzałami i łukiem. Natychmiast odskoczyła z miejsca, a ja zmieniłem się w zwykłego wilka.
-Puść mnie! –Krzyknąłem w cieniowej formie. Była to brązowa wadera z kołczanem wypełnionym strzałami i łukiem. Natychmiast odskoczyła z miejsca, a ja zmieniłem się w zwykłego wilka.
(Jasmin?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz