-Każdy jest inny na swój sposób. -Uśmiechnąłem się do wadery. Przypomniałem sobie Lisę... Zachowywała się i wyglądała podobnie. Spochmurniałem.
-Coś się stało?
-Nie, nic. Wszystko w porządku.
Przeszliśmy dalej do Pustyni Słońca.
-A tu nie ma nic specjalnego. Występują tu tylko Fenki. Po same jej krańce jest tylko piasek... -Coś jeszcze dalej mówiła, ale już nie słuchałem. Zainteresował mnie... piasek. Nigdy nie widziałem brązowego piasku, a na środku było koło z brązowego piasku. Nie pytałem już się wilczycy dlaczego tak tam jest. Od razu po zakończeniu jej monologu przeszliśmy dalej nad jakieś jezioro.
(Jasmin?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz