wtorek, 2 grudnia 2014

Od Jasmin do Terror'a

- Co? Zmęczyłeś się - zapytałam z szyderczym uśmieszkiem Tananoka.
- Nie ! - warknął na mnie.
- Nie ? To dopiero początek wojny więc się nie dziwię - odpowiedziałam.
- Dla ciebie to może być już koniec - powiedział Tananok.
- Twoje demony nie mają szans - powiedział Terror.
- Z jakiej racji ?
- Z takiej, ze niedługo nie będą miały przywódcy - rzekł i rzucił się na Tananoka.
- Nie ! Stój ! - krzyknęłam za nim. Ta walka toczyła się teraz między nimi. Dołączyłam do Terror'a. Ugryzłam go w kark. Za chwilę naskoczyły na nas jego demony ( Tananoka). Leżeliśmy wszyscy pod tymi stworami. Nie mogliśmy się ruszyć. Byłam już Vievene, ale mimo to czułam jak moje źrenice się zmniejszają. Coś się we mnie zagotowało... Czułam się jak...Jak... Potęga. Jednym ruchem odgarnęłam demony brata Sharona... Następnie rzuciłam mu się do gardła. Zadrapał mi pysk a ja mu oddałam tak że poleciał kilka metrów dalej. Moje demony zaczęły biec w jego stronę. Terror razem z nimi... Tananok się bronił. Był na tyle silny że jedyne co stracił to kawałek ucha i kilka piór ze skrzydeł... Wstał mówiąc
- Wrócę tu ! Zobaczycie ! Nie będzie litości !
- Jedyne co zobaczymy to jak uciekasz ze swoimi demonami - dopowiedział mu Terror, po czym Tananok dał znak demonom do odwrotu...

< Terror ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy