sobota, 22 listopada 2014

Od Setha do April

Ruszyłem za waderą w stronę jej jaskini. W życiu bym się do tego nie przyznał w jej obecności, ale była bardzo ładna... Nie można było odwrócić wzroku. Doszliśmy do jakiegoś miejsca. April rozejrzała się dookoła i kiedy upewniła się, że w zasięgu wzroku nikogo nie ma, odsunęła kilka lian i zobaczyłem wejście do jaskini, a raczej wodospad łagodnie spadający na schody. Wadera popchnęła mnie, żebym wchodził. Ostrożnie zacząłem schodzić po schodach w całości zalanych wodą. Przed moimi oczami ukazał się piękny widok. To na pewno nie była jaskinia, to był pałac! Długo jednak nie było dane mi tego podziwiać, ponieważ moje oczy same zaczęły się zamykać. Wadera pociągnęła mnie na coś w rodzaju balkonu, który był wyściełamy miękkim puchem. Ostatnie co zapamiętałem, to jej piękne, błękitne oczy, po czym odpłynąłem w nicość...

*April?*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy