Był dżdżysty poranek. Całe niebo przykrywała gęsta mgła. Leżałam sobie między Fleur, a Amy w mojej jaskini. Patrzyłam jak słodko obje śpią. Podniosłam łeb przed siebie. Oglądałam krajobraz, który był na zewnątrz jaskini. Nagle usłyszałam, jak Amy wstaje.
-Ty już nie śpisz? - spytała zdziwiona.
-Co? Rozmyśliłam się, możesz powtórzyć? - zapytałam, oderwana z myśli, jeszcze lekko nie kontaktując.
-Pytam, czy dawno wstałaś...
-Aha, tak, trochę dawno- odpowiedziałam odwracając wzrok na towarzyszkę. Po momencie Fleur też się obudziła.
-Mamo...- powiedziała swoim uroczym głosikiem.
-Tak córeczko? - spytałam z troską.
-Mamy coś do jedzenia? Wtedy sobie uświadomiłam, że nikt nie był dziś na polowaniu.
-Chodź Fleur, poszukamy czegoś - uśmiechnęłam się łagodnie.
Tuż za progiem jaskini spotkałyśmy Neriel.
-Hej Nel, co za spotkanie. Co robisz? -rzuciłam szybko.
<Nel xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz