-Po co ci ta opaska?-Spytała wadera.Słychać było w jej głosie wahanie.
-Nie twoja sprawa.-Odpowiedziałem i przyśpieszyłem kroku.Delila poszła w moje ślady.
-Nie będę naciskać.-Oznajmiła.''I dobrze...''pomyślałem.Nie miałem ochoty o tym mówić,chociaż minął już kawał czasu.Usłyszałem ćwierkanie.Najwyraźniej byliśmy już głęboko w lesie.Usłyszałem tupot kopyt.
-Uważaj!-Krzyknął ktoś za mną.Napiąłem mięśnie i skoczyłem przed siebie.Zapach i ciężki oddech jelenia świadczył o tym,że gnał prosto na mnie.Rzuciłem się na niego.Trafiłem na rogi,czyli na szyję.Przeważyłem go i obaj się wywróciliśmy.Jeleń szamotał się podczas,gdy próbowałem z niego zejść.W końcu kopnął pnie w łapę,odpychając jednocześnie.Usłyszałem tylko stukot kopyt.
-Nic ci nie jest?-Spytał jakiś basior.
-Ktoś ty?-Spytałem pospiesznie.
-Jestem Terror.-Odpowiedział.
(Delila?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz