Miałem już jej dość.
- No to Jasmin, żegnam - powiedziałem i próbowałem odejść.
- Nie tak szybko - powiedziała Jasmin .
- Nie możesz mnie zatrzymać. Robię to co mi się podoba, a nie to co mi się karze.
Odepchnąłem waderę na bok i pobiegłem przed siebie. Stała w bezruchu i patrzyła na mnie wściekła. Zaśmiałem się.
- A nie mówiłem - powiedziałem z przekonaniem.
( Jasmin? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz