Stałam zdziwiona nagłym pojawieniem się wadery. Lily wyglądała na zmęczoną.
- Co ja tu robię? - wydukałam.
- Tak. - odparła z uśmiechem.
- Na pewno nie stoję tu od trzech godzin i nie obserwuję ciebie i malucha... - wysapałam bezmyślnie.
Lily zaśmiała się cicho.
- Na pewno... - wyszeptała, po czym pchnęła coś łapą. - No już Fleur, nie wstydź się...- dodała.
Mała puszysta kulka niepewnie postawiła kilka kroków. Była wyraźnie zdezorientowana, a widząc mnie, ponownie schowała się za swoją mamę.
<Lily?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz