niedziela, 25 stycznia 2015

Od Delily do Deana

Szłam pośród ostrych skał.Wiał silny wiatr i padał deszcz,ale nie byłam tym zbytnio przejęta.Co chwilę musiałam stanąć,by utrzymać równowagę.Nawet nie wiedziałam,jak się tu znalazłam.Po prostu obudziłam się w ciemnej jaskini dzisiaj w nocy.Powoli zaczynało wschodzić słońce.Niebo miało pomarańczowo-różowe barwy.Piękna mieszanina kolorów.Przede mną ukazała się jakaś postać.Szła nie pewnie,gdy szła miała łapę daleko przed sobą.Jakby nie wiedziała,gdzie idzie.Była z 20 metrów dalej.Podbiegłam nieco i wtedy zauważyłam opaskę na oczach.Przestraszyłam się,ale ku mojej uldze skały powoli zamieniały się w las.Podbiegłam do nieznajomego.
-Jestem Delila,może ci pomóc?-Spytałam sapiąc.
-Nie.-Powiedział stanowczym głosem,który wyzwalał we mnie dziwne,ale miłe uczucia.Jakby strach i...radość?Szedł nie pewnie,ale po kilku minutach był pewien,że się nie potknie.
-Jesteś nowy?-Spytałam po pewnym czasie.Nieco spiął mięśnie,pewnie dopiero teraz zdał sobie sprawę z mojej obecności.
-Nie widać?-Odpowiedział pytaniem.
-Jeszcze cię nie widziałam i...
-I chciałaś się upewnić.-Przerwał mi.Nastała niezręczna cisza.
-Po co ci ta opaska?-Spytałam po pewnym czasie.
(Dean?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy