-Już lepiej gdy były liście... -Mruknęłam pod nosem, prawie że niesłyszalnie. Otrząsnęłam się z wody. Moje brązowe futro było całe nastroszone. Przypominałam małą, pluszową kulkę. No cóż. Nic nie poradzę, jak reaguje moja sierść na wilgoć. Jednak muszę coś z tym zrobić, bo nie mogę żyć, bez mojej opadającej grzywki! Tylko ona powstrzymuje moją energię. Gdy jej nie ma, po prostu jakby wchodziła we mnie jakaś mała, grzeczna słodziutka dziewczynka i każe mi się dobrze zachowywać.
-Może chciałabyś przejść się ze mną na spacer? -Zapytałam. -Przy okazji lepiej się poznamy.
(Bella?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz