czwartek, 29 stycznia 2015

Od Kodoku do Jasmin

Ucieszyłem się wewnętrznie, jednak starałem tego nie pokazywać.
-E - Zająkałem się. - Dzięki. To nic takiego.
Podbiegłem do jabłoni, zerwałem jabłko i postawiłem je na pieńku.
-Mogę spróbować?
-Jasne. -Wadera podała i łuk.
Powtórzyłem wszystkie ruchy Jasmin. Jednak ona miała więcej siły ode mnie i moja strzała nie trafiła w środek, ale w jabłko trafiła!
-Heh... - Podrapałem się po karku z zakłopotanym uśmiechem, wybijając Jasmin z szoku. -Szybko się uczę.
(Jasmin?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy