Patrzyłam na maleństwa Miss. Różowo oka Reddorouzu uczepiła się swojej mamy. Gdy usłyszałam ciche "mama", nie wytrzymałam. Mała Róża bardzo przypadła mi do gustu. Taka nieśmiała i strachliwa... Przypominała mi siebie samą w dzieciństwie. Na dodatek (O BOŻE, KOCHAM JĄ) w jej mięciutkie futerko wplecione były kwiaty, które wyglądały ja te na mojej głowie. Już wyobrażałam sobie, jak plotę jej kolorowe wianki... Z daleka widać było, że włada naturą. Reddorouzu spojrzała na mnie niepewnie. Miałam szczerą nadzieję, że mnie polubi...
< Reddorouzu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz