Wszyscy skierowali się w stronę portalu. Patrzyłam na nich litościwie.
- Jak możecie być tak nierozsądni?! - warknęłam, tracą nad sobą panowanie.
Moi towarzysze spojrzeli na mnie ze zdziwieniem. Amean odwrócił wzrok
po czym odparł:
- Dlaczego uważasz, że to zły pomysł? Masz w zanadrzu coś lepszego? - zapytał
ze stoickim spokojem.
Moją twarz zeszpecił grymas gniewu. Amean mówił spokojnie, ale wyczułam w jego
głosie ironię i sarkazm.
- Pomyśl trochę! To jest świat marzeń! Myślisz, że gdy zobaczę tu swoją rodzinę,
będzie ona prawdziwa? Otóż odpowiem ci: Nie! To tylko złudzenia! Równie dobrze,
ten portal może nie istnieć i jeśli do niego wejdziemy, zginiemy! - sapałam gniewnie.
Zrobiłam kilka wdechów. Nieco się uspokoiłam, odwróciłam głowę i skierowałam się
w przeciwną stronę.
- Róbcie, co chcecie, ale ja nie mam zamiaru zginąć.
Powoli zagłębiałam się w gęsty las.
(Amean?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz